Dzieciństwo

Francesco Forgione urodził się 25 maja 1887 r. w Pietrelcinie – wsi położonej kilka kilometrów od Benevento w Kampanii (południowe Włochy).Wychował się w katolickiej rodzinie Grazio Forgione znany powszechnie jako ,,Razio” lub ,,Wuj Razio”  oraz Marii Giusseppa Di Nuzio. którzy pobrali się w 1881 roku. Mieli ośmioro dzieci, z których pięcioro przeżyło. Francesco był drugim z ocalałej piątki. Rodzice Francesco byli dobrymi chrześcijanami, ale nie okazywali pobożności. Życie w tamtym czasie w  Pietrelcinie nie było łatwe i trudno było znaleźć tam pracę wystarczająco wynagradzaną, aby stawić czoła potrzebom licznej rodziny. To dlatego ojciec musiał opuścić ojczyznę 2 razy (udał się do Buenos Aires w latach 1898-1905 i do Nowego Jorku w latach 1910-1917), by zapewnić rodzinie środki do życia.Następnie  jego rodzice dzierżawili kawałek ziemi i z tego Grazio utrzymywał rodzinę. 

Mały Francesco wyrastał tak samo jak inne dzieci, miał swoje humory ale rodzice nigdy go nie bili. Matka czasami wolała do niego „chodź tu urwisie„. Kłócił się z siostrami, ale czymś też się wyróżniał i w miarę dorastania wyraźnie było to widać.Franciszek – tak miał na imię unikał szaleństw, swoich kolegów, był cichy i spokojny i w miarę dorastania coraz bardziej odizolowany od wszystkich. Często się modlił siadając na kamieniu pod kościołem. W swoich późniejszych latach Ojciec Pio tak mówił o swoim dzieciństwie. … lubiłem się bawić, ale lubiłem patrzeć, ponieważ wtedy bawiłem się tak samo …

Już w 5-tym roku życia było u niego widać wielkie poświecenie do Boga. Franciszek jako 5-ciolatek przeżywał swoje pierwsze doświadczenie mistyczne. Myślał, że jego świat był również dostępny dla innych. Zdziwiony często pytał … nie widzisz Madonny…?  W wieku 5-ciu lat po raz pierwszy ujrzał serce Chrystusowe. Jezus uczynił znak aby do niego się zbliżył, położył swoją dłoń na jego głowie potwierdzając, że chętnie przyjmie jego dar z siebie i wolę poświęcenia się Jego Miłości. W tym czasie zaczął też miewać wizje demonów. Męczyły go szczególnie po nocach. Płakał wówczas, matka zapalała mu światło.Te ataki otwarte trwały do końca jego życia.. Mając 8 może 9 lat zaczął się biczować żelaznym biczem, aby «cierpieć jak Jezus». Biczował się aż do krwi. Musiał jednak też walczyć z duchami diabelskimi, które dręczyć go będą przez całe życie, nie mogąc mu wybaczyć, że wyrwał im tak wiele dusz. Pierwsze 10 lat było dla niego najgorsze. Oprócz tych ataków przeżywał masę innych upokorzeń od swoich rówieśników. Znamiennym wydarzeniem w jego dzieciństwie było spotkanie w Sanktuaruim Św. Pellegrina – męczennika, który odwiedzało masę chorych ludzi spotkanie biednej matki z ludu trzymającej w ramionach zniekształcone dziecko, wyglądało jak kawał mięsa. Franciszek wlepił w nią oczy, cierpiał i modlił się. Kobieta zmęczona modlitwą i rozdrażniona w cierpieniu w geście zniechęcenia rzuciła dziecko na ołtarz. W tym momencie chory malec stanął na nóżkach. Został całkowicie uzdrowiony. W kościele zapanowała radość.Mając 11 lat spontanicznie poświęcił się Bogu i swemu świętemu patronowi – Franciszkowi z Asyżu. Już w młodym wieku cieszył się widoczną obecnością swego anioła stróża i korzystał z tego całe życie. Nieco później, gdy wracał ze szkoły, jakiś mężczyzna często zagradzał mu drogę do domu. Wystarczyło, że uczynił znak krzyża lub pojawiał się bosy rówieśnik – anioł stróż, aby ta postać znikła. W końcu 1902 roku ukazała mu się osoba dostojna i bardzo piękna, jaśniejąca jak słońce i rzekła: «Chodź za Mną, bo musisz walczyć jako mężny wojownik». Został zaprowadzony na pole. Z jednej strony byli ludzie bardzo piękni, ubrani całkiem na biało, a z drugiej – ludzie o straszliwym wyglądzie, ubrani na czarno. Francesco ujrzał wtedy, jak zbliża się do niego osoba obrzydliwa gigantycznych rozmiarów. Jaśniejąca postać zachęciła go do podjęcia walki z potworem. Młody człowiek poprosił o uniknięcie tego, ale otrzymał odpowiedź: „Musisz walczyć. Odwagi! Pozostanę blisko ciebie i nie pozwolę, byś został pokonany.” Walka była straszliwa, lecz z pomocą jaśniejącej postaci Francesco odniósł zwycięstwo.Promienna postać położyła na jego głowie koronę, potem podniosła go mówiąc: „Inna, piękniejsza zostanie dla ciebie zachowana, jeśli będziesz potrafił walczyć z tym bytem z ciemności… Będę blisko ciebie i pomogę ci zawsze, aby za każdym razem udało ci się go pokonać.» Ojciec Pio za każdym razem zwyciężał, lecz czasem kosztowało go to bardzo drogo.

Post your comments