1234 Street Name, City Name, United States

(123) 456-7890 info@yourdomain.com

Czy świętość jest dla mnie?

czy świętość

W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem, z miłości, List do Efezjan, 1, 4

 

Wszystko z miłości! Oto droga świętości, szczęścia. Z taką postawą podejmuj wszystkie swoje działania intelektualne, najwznioślejsze sprawy ducha i rzeczy najbardziej przyziemne, które wszyscy koniecznie musimy wypełniać, a będziesz żyć w radości i w pokoju. Kuźnia , 725 Świętość osobista nie jest czczą abstrakcją, lecz konkretną – boską i ludzką – rzeczywistością, która przejawia się stale w codziennych uczynkach miłości. Kuźnia , 440 Popatrz, jest tylu mężczyzn i tyle kobiet na świecie, a żadnego z nich Nauczyciel nie przestaje wzywać. Wzywa ich do życia chrześcijańskiego, do życia w świętości, do życia w wybraństwie, do życia wiecznego. Kuźnia , 13
Dziś modliłem się znowu pełen ufności, prosząc: Panie, niechaj nie dręczą nas nasze dawne, już wybaczone upadki, ani też możliwość przyszłych; obyśmy przedstawiali Ci nasze pragnienia świętości i apostolstwa, które pulsują jak rozżarzone węgle pod popiołem pozornego chłodu… – Panie, wiem że nas słuchasz. Powiedz Mu to także ty. Kuźnia , 426
Z radością życia Świętość posiada giętkość rozluźnionych mięśni. Ten, co chce być świętym, potrafi tak się rozluźnić, że podczas gdy czyni coś, co go umartwia, pomija – jeśli tylko nie obraża to Boga – co innego, co również wiele go kosztuje, i dziękuje Panu za taki komfort. Gdybyśmy jako chrześcijanie postępowali inaczej, stalibyśmy się sztywni, bez życia, jak kukły. Świętość nie ma sztywności kartonu: umie się uśmiechać, ustępować, czekać. Jest życiem – życiem nadprzyrodzonym. Kuźnia, 156

Podziwiaj dobroć naszego Ojca Boga: czyż nie napełnia cię radością pewność, że twój dom, twoja rodzina, twój kraj – które kochasz do szaleństwa – stanowią materię do uświęcenia? Kuźnia, 689

Uświęcanie własnej pracy nie jest jakąś chimerą, ale posłannictwem każdego chrześcijanina: twoim i moim.
— W ten sposób ujął to pewien tokarz, który powiedział: „Napełnia mnie szczęściem ta pewność, że kierując tokarką i śpiewając, śpiewając dużo — wewnątrz i na zewnątrz — mogę stać się świętym: jakże dobry jest nasz Bóg!” Bruzda, 517

Trzeba się ruszać, synowie moi, trzeba działać! Z odwagą, energią i radością życia, ponieważ miłość daleka jest od lęku (por. 1 J 4, 18). Musicie unikać zarówno brawury kogoś, komu wszystko wydaje się proste, bo polega wyłącznie na własnych siłach, jak i zalęknienia kogoś, kto dostrzega wyłącznie trudności nie do pokonania, który jest przekonany, że nie ma siły w ogóle. Nie zapominajcie jednak, że gdy jest pragnienie, wszystko wyjdzie: Deus non denegat gratiam, Bóg nie odmawia Swojej pomocy temu, kto czyni wszystko, co w jego mocy. List 6-V-1945, nr 44

Więcej uzyskuje ten, kto naprzykrza się z bliska… Dlatego zbliż się do Boga: staraj się być świętym. Bruzda, 648

I co z wadami, upadkami, grzechy?

Świętość polega na walce, na świadomości, że mamy wady, i na bohaterskich wysiłkach, by je zwalczać. – Świętość – podkreślam – polega na zwalczaniu tych wad…, lecz umrzemy z nimi, gdyż inaczej, jak ci już powiedziałem, bylibyśmy pyszałkami. Kuźnia, 312

„Ojciec powiedział mi, że mogę zostać „drugim” świętym Augustynem, mimo swojej przeszłości. Nie wątpię w to, i dzisiaj bardziej niż wczoraj chcę spróbować”. Ale musisz zerwać z grzechem mężnie i radykalnie, jak święty biskup z Hippony. Bruzda, 838

Świętość polega właśnie na tym: na walce o swoją wierność za życia i na ochoczym przyjęciu Woli Bożej w godzinie śmierci. Kuźnia, 990

Świętość osiąga się z pomocą Ducha Świętego – który przybywa, by zamieszkać w naszych duszach – przy pomocy łaski otrzymywanej w sakramentach i dzięki ciągłej, ascetycznej walce. Synu mój, nie czyńmy sobie złudzeń: ty i ja – będę to powtarzał niezmordowanie – będziemy musieli zawsze walczyć, zawsze aż do końca naszego życia. W ten sposób będziemy kochać pokój i będziemy nieść pokój, i otrzymamy nagrodę wieczną. Kuźnia, 429

W twoim życiu są dwie rzeczy, które do siebie nie pasują: rozum i uczucie. Rozum — oświecony wiarą — wyraźnie pokazuje ci nie tylko drogę, lecz także różnicę między heroicznym a głupim sposobem jej przebycia. Przede wszystkim, stawia cię w obliczu wielkości i boskiej piękności zadań, które Trójca Święta złożyła w nasze ręce. Uczucie natomiast przywiązuje cię do tego wszystkiego, czym gardzisz, nawet gdy to uważasz za godne pogardy. Wydaje się, jak gdyby tysiąc drobiazgów czekało na każdą sposobność i natychmiast kiedy — z powodu zmęczenia fizycznego lub utraty woli nadprzyrodzonej — twoja biedna wola słabnie, drobiazgi te zbiegają się i ożywają w twojej wyobraźni, aż utworzą górę, która cię przygniata i zniechęca: trudności w pracy; ciężar posłuszeństwa; brak środków; złudzenie beztroskiego życia; małe i wielkie odstręczające pokusy; nagłe ataki czułostkowości; zmęczenie; gorzki smak przeciętności duchowej… I często również strach: strach, ponieważ wiesz, że Bóg chce, byś był świętym, a nim nie jesteś.
Pozwól, że powiem ci z całą surowością: Masz nadmiar „powodów”, żeby się odwracać wstecz, i brakuje ci odwagi, by odpowiedzieć na łaskę, której On ci użycza, ponieważ powołał cię, abyś był drugim Chrystusem, ipse Christus! — samym Chrystusem. Zapomniałeś o upomnieniu, które Pan dał Apostołowi: „Wystarczy ci mojej łaski!”. Słowa te są rękojmią tego, że jeżeli chcesz, to potrafisz. Bruzda, 166

Tyle świętości w tobie będzie, ile umartwienia podjętego z miłości. Kuźnia,1025

Świętość i praca
Praca zawodowa – również praca w domu jest zawodem pierwszej kategorii – świadczy o godności istoty ludzkiej, jest okazją do rozwijania własnej osobowości; węzłem łączącym z innymi; źródłem dochodów; środkiem przyczyniania się do poprawy społeczeństwa, w którym żyjemy, do wspierania postępu całej ludzkości… – Dla chrześcijanina te perspektywy stają się jeszcze głębsze i szersze, gdyż praca – którą przyjął na siebie Chrystus jako rzeczywistość odkupioną i odkupieńczą – zamienia się w środek i w drogę do świętości, w konkretne zadanie, które mamy uświęcać i które nas uświęca. Kuźnia, 702

Świętość nie polega na wzniosłych zajęciach. – Ona polega na walce o to, by twoje życie nadprzyrodzone nie zgasło; byś pozwolił wypalić się do reszty służąc Bogu na ostatnim miejscy…, lub też pierwszym: gdziekolwiek Pan cię wezwie. Kuźnia, 61

Zapewniłeś mnie, że chcesz walczyć bez ustanku. A teraz przychodzisz do mnie z podciętymi skrzydłami.
Popatrz, nawet po ludzku, nie wypada, aby ci dawano wszystko gotowe, bez przeszkód. Coś — dużo! — sam z siebie musisz uczynić. Jakże inaczej staniesz się świętym? Bruzda, 113

Kiedy głoszę, że mamy stać się dywanem, po którym inni będą miękko stąpać, nie mam zamiaru powiedzieć tylko pięknych słów: to musi być rzeczywistością! – Jest to trudne, jak trudna jest świętość; lecz jest łatwe, bo – podkreślam – świętość dostępna jest dla każdego.
Kuźnia, 562

zródło : http://www.josemaria.pl/artykul/czy-b6wieatob6e6-jest-dla-mnie3f-1

Przed wielu laty wybrałem się ze znajomymi w Tatry. Był listopad, a nam pierwszą noc wypadło spędzić w Murowańcu na Hali Gąsienicowej. Pokój w schronisku dzieliliśmy z dwoma studentami Akademii Rolniczej i, jak to zwykle bywa w takich wypadkach, wywiązała się między nami rozmowa. Zahaczyliśmy też o problem świętości…

– Chyba każdy człowiek chce zostać święty − powiedziałem − i dlatego szuka różnych sposobów, aby ten cel zrealizować… Reakcja na te słowa była piorunująca. Jeden ze studentów był wyraźnie poruszony. Wyglądało na to, że pierwszy raz w życiu spotkał kogoś, kto poważnie potraktował dążenie do świętości. Nie mogło mu się to pomieścić w głowie.

Świętość nieobecna?
Tamta rozmowa ciągle jest we mnie żywa. Uświadomiła mi bowiem, że jedną z największych współczesnych herezji jest przekonanie o tym, że świętość jest praktycznie na świecie nieobecna. Owszem można żywić podziw dla wielkich postaci z zamierzchłej przeszłości, ale dziś jej realizowanie wydaje się zupełnie niemożliwe. Na tym polega nasza duchowa schizofrenia. Z jednej strony wykonujemy różne praktyki religijne, chodzimy do kościoła, modlimy się, a z drugiej odrzucamy podstawowy cel tych wszystkich zabiegów. „Świętość?! To zupełnie nie dla mnie!” – zdajemy się mówić i w dodatku wydaje się nam, że jest to wyraz wielkiej pokory.
Taka postawa spowodowana jest dość powszechnym niezrozumieniem pojęcia świętości. Niejednokrotnie kojarzy się nam ona z doskonałością moralną, a ponieważ ta wydaje się nam rzeczywistością odległą i niedostępną (zbyt dobrze znamy wszystkie nasze grzechy, słabości i ograniczenia), świętość też wydaje się być poza naszym zasięgiem. Kiedy jednak sięgniemy po Pismo Święte, od razu natrafimy na teksty, które przeczą tej intuicji. W Księdze Kapłańskiej znajdujemy słowa Jahwe skierowane do Izraelitów: „Bądźcie świętymi, bo ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!” (19, 2b). Nie ma tu słowa o tym, że wezwanie to dotyczy jakichś szczególnie wybranych osób, ale wszystkich. W przypadku żydów odpowiedź na to wezwanie miała być realizowana przez respektowanie i przestrzeganie Bożego Prawa, rozpisanego na setki szczegółowych przepisów i rytuałów. Coś z takiego pojmowania świętości istnieje niestety wśród tych chrześcijan, którzy uważają, że świętość osiąga się niejako własną pracą: przez wyzbycie się każdego grzechu i wyplenienie każdej swojej niedoskonałości. Nowy Testament jednak zupełnie odrzuca takie podejście.

 
Wiara czy uczynki?

Święty Paweł, który doskonale znał Prawo żydowskie, bo sam był przez wiele lat faryzeuszem, stwierdza: „Izrael, który zabiegał o Prawo usprawiedliwiające, do celu Prawa nie doszedł” (Rz 9, 31 a). Według niego podstawowy błąd Izraelitów polegał właśnie na tym, że nadzieję na zbawienie pokładali oni w swoich uczynkach, a nie w Bogu. Apostoł Narodów pisze: „Bracia, z całego serca pragnę ich zbawienia i modlę się za nimi do Boga. Bo muszę im wydać świadectwo, że pałają żarliwością ku Bogu, nie opartą jednak na pełnym zrozumieniu. Albowiem nie chcąc uznać, że usprawiedliwienie pochodzi od Boga, i uporczywie trzymając się własnej drogi usprawiedliwienia, nie poddali się usprawiedliwieniu pochodzącemu od Boga” (Rz 10, 1-3). Myślę, że te same słowa św. Paweł mógłby skierować do tych chrześcijan, którzy i dziś próbują szukać świętości przez wykonywanie pobożnych uczynków. Takiej postawie autor Listu do Rzymian przeciwstawia usprawiedliwienie z wiary, które polega na darmowym przyjęciu świętości oferowanej człowiekowi przez Boga Ojca dzięki ofierze Chrystusa, który wykupił nas spod władzy Prawa. Święty Paweł pisze: „Sprawiedliwość zaś osiągana przez wiarę tak powiada: Nie mów w sercu swoim: Któż wstąpi do nieba?” (Rz 10, 6 a). A zatem pierwszy krok ku niebu i świętości to wiara, że ich osiągnięcie jest dla nas możliwe. Co więcej − według autora Listu do Rzymian − słowo zbawiające „jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim (Rz 10, 8). I dalej dodaje: A jest to słowo wiary, którą głosimy. Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych − osiągniesz zbawienie” (Rz 10, 8b-9). Słowo „zbawienie” można tu potraktować jako synonim świętości, bo człowiek „zbawiony” jest człowiekiem świętym. Parafrazując przytoczone słowa, można powiedzieć, że świętość jest blisko ciebie, na twoich ustach i w twoim sercu, jeżeli uznasz fakt jej oferowania w każdej chwili twojego życia przez Tego, który za ciebie cierpiał, został zabity i zmartwychwstał. Przyjęcie daru świętości jest równoznaczne z pragnieniem życia pod panowaniem Jezusa. Tylko wtedy oferowana przez Niego moc zbawcza może zadziałać. Natomiast chęć przyjęcia Jego łask bez uznania Go jako Pana jest sprowadzeniem religii do wymiarów czysto konsumpcyjnych. To tak, jakby chcieć przyjmować lekarstwo bez uznania autorytetu lekarza i odrzucić jego pozostałe zalecenia. Można oczywiście tak postępować: jednocześnie leczyć wątrobę i nadużywać alkoholu, ale nie trzeba być znawcą medycyny, aby wiedzieć, że taka terapia nie może być skuteczna.

 
 

Do świętych w Krakowie, Poznaniu, Pcimiu
Skoro świętość jest dostępna wszystkim chrześcijanom, każdego, kto tę prawdę przyjmuje, można nazywać świętym. Święty Paweł jest tu bardzo konsekwentny, swoje listy adresuje w następujący sposób: „Do wszystkich przez Boga umiłowanych, powołanych świętych, którzy mieszkają w Rzymie” (Rz 1, 7a), albo: „Do tych, którzy zostali uświęceni w Jezusie Chrystusie i powołani do świętości wespół ze wszystkimi, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ich i naszego [Pana]” (1 Kor 1, 2b). Nie przeszkadza mu to jednak w wytykaniu licznych grzechów jego świętych adresatów. Podobnie rzecz się ma z listami do Efezjan (por. Ef 1, 1), Filipian (Flp 1, 1) i Kolosan (Kol 1, 2). Może i nam czasem przydałoby się podobnie adresować korespondencję: do świętych w Krakowie, Poznaniu czy Pcimiu… Może utrwalenie takiego zwyczaju byłoby dobrym sposobem uświadamiania sobie, że świętość jest wprost na wyciągnięcie ręki, a dokładniej na odległość do kratek konfesjonału, jeśli obecnie nie jesteśmy w stanie łaski uświęcającej.
Pozostaje pytanie, czy w takim razie każdy z nas może liczyć na wyniesienie do chwały ołtarzy, albo czy zamiast literek przed nazwiskiem, które miałyby oznaczać poziom naszego wykształcenia, możemy pisać: św.? Sprawa nie jest taka prosta. Człowiek, który za życia posługiwałby się takim tytułem w przekonaniu o własnej doskonałości, budziłby wiele uzasadnionych wątpliwości. To prawda, że świętość jest bezinteresownym darem Boga. Nasza nań odpowiedź jest jednak zadaniem na całe życie. Nie można zatem, będąc w pół drogi, uzurpować sobie prawa do laurów zwycięzcy. Święci kanonizowani to ludzie, którzy potrafili dzięki Bożej łasce w pełni odpowiedzieć na dar świętości. A ich droga powinna być dla nas nieustannym przypomnieniem o tym, że i w naszym przypadku jest to możliwe.

 
 

Cezary Sękalski
„Głos Ojca Pio” (nr 42/2006)

Dodaj komentarz